Najnowsze wpisy, strona 34


kwi 23 2004 CIĄGŁE POŚWIĘCENIA
Komentarze: 5

Wokół szum.

Tyle się dzieje...

Stres...stres...stres...

Chcę się odnaleźć w tym całym zamieszaniu.

Poczuć sie beztrosko...

Uciec od tego wszystkiego.

Nie lubię  nadmiaru obowiązków.

Szczególnie wtedy,gdy te obowiązki nie wydają mi sie w żadnym stopniu interesujace.

Ale chyba tak juz musi być.

Chyba trzeba pogodzić sie z tym,że życie nie polega tylko na robieniu tego,co się lubi.

Życie to nie bajka...

Muszę w końcu to zrozumieć.

Ale chyba nie potrafię.

Ciągle szukam jakiejś drogi "na skróty"...

Chcę delikatnie, niepostrzeżenie ominąć bariery.

Jednak ilekroć próbuję-żałuję.

Bo cały świat jest w stanie obrócić się przeciwko mojej osobie.

Bo wszyscy chcieliby uciec,a nie mogą...

Jednak...

Nie jestem sama-i to pozwala mi na zrozumienie tego,że trzeba się poświęcać.

I że nie zawsze może być tak,jak bym tego chciała...

 

 

salma8 : :
kwi 22 2004 ZNÓW PIĘKNE,SKRADZIONE SŁOWA...
Komentarze: 6

"Nie chcesz,nie rozumiesz...

Tego,co mówię Ty nie przyjmujesz...

Stoisz z boku,ja w amoku..

Jestem jedną myślą,ta myśl jest słowem.

Jedynym napędem.

Myśl jest powodem tego,że jestem,że żyję.

Wyrzucam paranoje,którą umysł kryje...

Nie mam dla Ciebie nic poza sobą.

Nie mam dwóch twarzy-nie jestem Tobą...

Nie potrafie rozśmieszać do bólu(...)

(...)Spadam w dół bez zabezpieczenia...

Tu nikt nie czeka,nie widze swego cienia(...)"

 

Ps.Jest ktoś do kogo kieruje te słowa.Może się domyśli.Chociaż...nie sądzę...

salma8 : :
kwi 18 2004 MYŚL DNIA
Komentarze: 8

"Za dużo rzeczy łączy ich,by odejść i osobno zacząć żyć...

Minuta za minutą,czas wciąż mija,czasu mniej każdego dnia "

Ania Dąbrowska"Tylko słowa zostały"

Ps.Polecam...

salma8 : :
kwi 15 2004 PRZEZNACZENIE?
Komentarze: 9

Jego twarz...

Uwielbiam ten widok...Od zawsze przechodząc obok robiło mi się dziwnie cieplutko...To było miluskie uczucie...Takie uskrzydlające...Od razu było mi lepiej,jakos tak weselej...Jednak mimo tego,że wydawał sie taki niezwyczajny nigdy nie myślałam i chyba nie dopuszczałam do siebie mysli,że go poznam a co dopiero...Myslałam:"Nieee To niemożliwe...Ja i On?!nieee!To jakaś niedorzeczność,pomyłka"...I nie było mi z tym źle.Stał sie On dla mnie celem,którego nie chciałam osiągać...Wystarczyło,że był.Że czułam to co czułam,gdy się mijaliśmy...To było wyjatkowe,intrygujace.I dziwne jest to,że ja...taka kochliwa kobietka nie wyobrażałam sobie niczego...nie chciałam robić nic,żeby Go poznać.Dlaczego?Myslę,że po prostu to moje urojone założenie,że i tak nic by z tego nie było,sparalizowało mnie w pewnien sposób.I dlatego przez dobre 2lata mijalismy się bez słowa.Jednak mimo to czułam wtedy coś dziwnego...coś specyficznego...Tak jakbyśmy sie znali...telepatycznie.Wystarczył mi sam Jego widok bym była szcześliwsza...I nie było mi żal,że Go nie znam,bo nawet nie pomyslałam,ze moglibysmy się poznać...Mieszkamy na tym samym osiedlu,blisko siebie,dlatego wyszłam z założenia,że skoro nigdy nie zamienilismy ze sobą słowa to już to nie nastapi.Nie można powiedzieć,że zlekceważyłam to co czułam.To ciągle we mnie mieszkało,było gdzieś w środku.Odrzucałam mysl,że to mogła byc miłośc od pierwszego wejrzenia...To wydawało mi sięn tak  infantylne..banalne...Jednak teraz z perspektywy upływającego czasu,zaczynam mysleć,że chyba się myliłam mysląc,ze to głupie...Bowiem podobna sytuacja(do tej tutaj opisywanej)już nigdy mi sie nie przytrafiła.Albo kogos znałam i kochałam,albo nie znałam i był mi obojętny.Ale z Nim było inaczej..od zawsze...Najdziwniejsze jest to,że w momencie kiedy nasze "mijania"bardzo się ograniczyły...i On jakoś zniknąl mi z oczu,podejrzany zbieg okoliczności,który był upozorowany przez naszego wspólnego kumpla-doprowadził do tego,że się poznaliśmy....I doszło do pierwszego,potem drugiego spotkania...Coś od razu zaiskrzyło...ale nie tak jak mi się to wcze śniej zdarzało...Potem  były kolejne spotkania...z tą mała ale jakze istotna roznicą...ze juz bylismy razem...Nie wiem jak to sie stalo i do dzis(minelo pol roku)w pewnych momentach nie wierze w to co mnie spotkalo...To chyba było po prostu gdzies zapisane...Bo ja juz nie potrafie bez Niego zyc...

salma8 : :
kwi 13 2004 SONDA!!!pisać proszę!
Komentarze: 8

13.04. godz.18.40...

Zamiast siedzieć i sie uczyć piszę kolejną notkę...Ostatnio przeżywam coś w rodzaju..."duchowego odrodzenia":)Myślę...a raczej zastanawiam sie nad wszystkim...Co tak właściwie ma sens a co nie ma znaczenia?Dochodzę do wielu wniosków,które wcześniej wydawały mi się trudne do zaakceptowania...Mimo,że nikt nie powiedział mi,że sie zmieniłam, ja  czuje ze wiele się we mnie zmieniło...Stałam się zbyt podejzliwa i zapobiegawcza.Podejmuje ryzyko,a dopiero póżniej zastanawiam sie nad konsekwencjami moich decyzji...Mówiąc prościej:"najpierw robie potem myślę:P"...To ma swoje dobre strony....bo życie powinno być w pewnym sensie niebezpieczne,nieodgadnięte...To bardzo intryguje.Mnie to własnie pociąga.Motywuje do działania.Dreszczyk emocji mobilizuje i daje mi coś wyjatkowego.Ale często ponoszenie ryzyka lub inaczej-podejmowanie spontanicznych nieprzemyślanych decyzji doprowadza mnie do ogólnego załamania i rozstrojenia nerwowego:PWłasnie w takich momentach siadam "sama ze sobą"przy biurku,właczam komputer,wchodze na blogi i mam wszystkich delikatenie mówiąc"w dupie":)Nikt mnie w takich momentach nie interesuje.Liczę się tylko ja.Moje wewnętrzne smutki i żale.To taki egoizm w samotności.Użalam sie nad soba i to mi pomaga...Wolę byc w takich momentach sama,bo inaczej mogłabym doprowadzic kogos do szeroko pojmowanej nerwicy...Staram sie unikać takich sytuacji dlatego trudne dla mnie chwile próbuje znosic bez towarzystwa.Chciałabym przeprowadzić swego rodzaju sondę która pozwoli mi zobaczyć jak to jest w Waszym zyciu?Co robicie gdy macie tak zwanego "doła moralnego"?Wolicie byc sami czy potrzebujecie pocieszyciela?:)Napiszcie coś...:)czekam cierpiwie...

salma8 : :